Kolej – symbol nowoczesności czy czerwona latarnia postępu?
Dziesięć lat temu swój artykuł w „KZA Express” zakończyłem w następujący sposób: „Kolej jest konserwatywna technologicznie. Zapewne korzystanie z technologii dojrzałych (a nawet lekko przejrzałych) powoduje eliminację ryzyka wypadku, co jest jej wielkim atutem, ale czy na pewno trzeba tak długo czekać?”.
Synchronizacja zegarów
Autor niniejszego artykułu dość namolnie wskazywał w piśmie i słowem mówionym kompetentnym osobom na fakt (raczej śmieszny niż skandaliczny), że zdarzają się stacje, na których informacje na zegarach oraz wyświetlaczach zamontowanych na jednym peronie (m.in. informacje o pociągach oraz godzina) są różne. Nie dość więc przypominać, że kolej ma zasługi historyczne w kwestiach związanych z czasem. To właśnie pojawienie się komunikacji kolejowej zwróciło uwagę na różnice czasu słonecznego pomiędzy miastami położnymi na różnych południkach. Zegarki nastawione na stacji wyjazdu według miejskich zegarów, które regulowano wedle słońca lub gwiazd, wskazywały co innego niż zegary w mieście docelowym. Było to inspiracją do ujednolicenia czasu na określonym obszarze, a więc wprowadzenia stref czasowych, pomiędzy którymi czas różnił się o równą godzinę. Konstrukcję dokładnego zegara (docelowo także zegarka kieszonkowego – przenośnego), podobnie jak dokładny pomiar czasu i ustanowienie międzynarodowo uznanego południka zerowego w Greenwich (dzielnicy Londynu), zawdzięczamy potrzebom transportu morskiego, natomiast porządek w zakresie stref czasowych – kolei. Kolej – jako prekursor szerszego stosowania telegrafu – wprowadziła też sygnał czasu. Sygnał ten, nadawany klasycznym aparatem Morse’a, umożliwiał regulowanie zegarów, z których korzystali dyżurni ruchu.
Dzisiaj ustalenie dokładniej godziny, minuty i sekundy, a nawet jej ułamka – czasu uniwersalnego lub urzędowego w danej strefie – jest możliwe w oparciu o kilka technologii o różnym stopniu złożoności. Kablowy dostęp do Internetu jest wykorzystywany przez systemy operacyjne komputerów. Telefony mobilne, nawet bez dostępu do Internetu, synchronizują czas w oparciu o dane otrzymane od operatora sieci. Każde urządzenie wyposażone w system geolokalizacji, czyli GPS, może ustalić swoje położenie przy pomocy sygnału z satelitów z dokładnością do kilku metrów (a nawet jeszcze większą) przy użyciu naziemnego sygnału korygującego. Podstawą tego pomiaru jest dokładny czas, ustalany z bardzo dużą dokładnością. Godzinę wskazują też oczywiście tanie urządzenia ze sklepu AGD, np. pogodynki, coraz rzadziej spotykane w związku z upowszechnieniem się zaawansowanych urządzeń elektronicznych. Pozyskują one czas bez dostępu do Internetu, sieci telefonii komórkowej czy satelitów GPS. Nadal bowiem nadawany jest radiowy sygnał czasu na zapomnianych już w radiofonii falach długich, które mają duży zasięg, dzięki czemu jeden nadajnik może obsługiwać niemal całą Europę. Odbiór i dekodowanie tego sygnału wymagają wsparcia elektroniki na poziomie znanym od drugiej połowy XX wieku. W przeszłości (chyba tylko w przeszłości?) na dużych stacjach kolejowych funkcjonował tzw. zegar matka, który sterował wszystkimi zegarami na stacji, co zapewniało jednolitość wskazań. Kwestia wyegzekwowania od dostawców zastosowania którejś z tych technologii bez radykalnego wzrostu kosztów nie powinna przekraczać możliwości zarządcy infrastruktury. Dzisiaj każdy pasażer ma zegarek i/lub telefon komórkowy i w związku z tym bałagan wskazań na peronowych wyświetlaczach nie jest już wielkim problemem. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to coś, co psuje wizerunek kolei.
Dr inż. Tadeusz Syryjczyk
Przedsiębiorca, minister przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, minister transportu
i gospodarki morskiej w rządzie Jerzego Buzka, partner w Zespole Doradców Gospodarczych TOR


